Lekka powieść na bardzo nielekki temat. Lata 90-te ubiegłego wieku, Paweł Kozioł ma około 30 lat i bogatą przeszłość związaną z tańcem oraz krótkim epizodem współpracy z lokalną mafią. Ta ostatnia zakończyła się z chwilą spotkania Pawłowego policzka z mafijnym rozgrzanym żelazkiem, pozostawiając duża bliznę i spartolony przez lekarza implant skóry. Teraz Paweł ma szansę się ustatkować i zupełnie legalnie pracować w szkole jako instruktor tańca w piątej klasie szkoły podstawowej. A Paweł bardzo lubi dzieci. Zwłaszcza dziewczynki na progu dorastania. Paweł mocno angażuje się w życie klasy, a zdając sobie sprawę z własnej słabości zmusza się do romansu z nauczycielką języka angielskiego, by zachować pozory normalności.
Mam tylko wrażenie, że zabrakło ostatniego rozdziału. Akcja urywa się w kulminacyjnym momencie, reszty można się co prawda domyślić, choć potencjał na kolejnych kilka rozdziałów jest.
Ale i tak najlepsze w książce są postacie, i te główne i te drugoplanowe opisane są barwnie, z sympatią i humorem.
niedziela, 24 lipca 2016
wtorek, 17 maja 2016
O poczuciu czasu
Taki trzylatek to ma przerąbane. Świata jeszcze nie rozumie, powie coś, a potem dorośli się śmieją. Choćby z tego:
Po wycieczce do parku dinozaurów:
- Te dinozaury były bardzo stare, nie ruszały się.
Albo w chwili zwierzeń:
- Chłopcy nie lubią dziewczyn. Jak byłem dziewczyną też mnie nikt nie lubił.
Po wycieczce do parku dinozaurów:
- Te dinozaury były bardzo stare, nie ruszały się.
Albo w chwili zwierzeń:
- Chłopcy nie lubią dziewczyn. Jak byłem dziewczyną też mnie nikt nie lubił.
Etykiety:
dzieci
wtorek, 8 marca 2016
O śnie spokojnym
H. położony do łóżeczka, gaszę światło, wychodzę. Przypominam sobie, że czegoś zapomniałam, więc wracam do pokoju, nie zapalając światła biorę i wychodzę. Po czym znów sobie przypominam o czymś, ponownie nie zapalając światła wchodzę, zabieram i wychodzę. A tu nagle:
- Mama! Co ty wyprawiasz?! Ja tu śpię!
***
Czy zastanawialiście się, dlaczego kładzie się rodzicom do głów, że rytuały u dziecka są bardzo ważne, trzeba im poddać się, nawet tym dziwnym, ale jeśli dorosły robi coś regularnie i daje mu to poczucie bezpieczeństwa i spokoju, to nazywa się to nałogiem?
- Mama! Co ty wyprawiasz?! Ja tu śpię!
***
Czy zastanawialiście się, dlaczego kładzie się rodzicom do głów, że rytuały u dziecka są bardzo ważne, trzeba im poddać się, nawet tym dziwnym, ale jeśli dorosły robi coś regularnie i daje mu to poczucie bezpieczeństwa i spokoju, to nazywa się to nałogiem?
Etykiety:
dzieci
sobota, 6 lutego 2016
czwartek, 21 stycznia 2016
Homeland, czyli o satysfakcji
Uwaga, w dalszej części otwartym tekstem zdradzę jedną z końcowych scen 5-go sezonu.
A było tak: Rosjanie wywożą Allison z Berlina do Rosji samochodem, czyli jadą przez Polskę. Scena w lesie. Zatrzymuje ich policja. Komentuję:
- O, policja... i to nawet za Szczecina, bo mają rejestrację ZS... ale zaraz, przecież policja ma swoje własne rejestracje...
30 pif-pafów później.
-Ha! Amerykanie teraz dopiero wiedzą, że to fałszywi policjanci, a my wiedzieliśmy od razu.
A było tak: Rosjanie wywożą Allison z Berlina do Rosji samochodem, czyli jadą przez Polskę. Scena w lesie. Zatrzymuje ich policja. Komentuję:
- O, policja... i to nawet za Szczecina, bo mają rejestrację ZS... ale zaraz, przecież policja ma swoje własne rejestracje...
30 pif-pafów później.
-Ha! Amerykanie teraz dopiero wiedzą, że to fałszywi policjanci, a my wiedzieliśmy od razu.
Etykiety:
filmy i seriale
sobota, 2 stycznia 2016
Joanna Chmielewska, Byczki w pomidorach
Do domku Alicji w Birkerod przybywa cała masa ludzi, w tym bliżej jej nieznani, ale poleceni państwo Buccy. Pani jest bardzo milcząca i swoim milczeniem i staraniem bycia niezauważoną wręcz denerwująca, pan jest natomiast denerwujący wprost i ostentacyjnie. Rychło okazuje się, że to kawał szui, a każdy albo go zna osobiście ze złej strony albo słyszał od innego bliskiego równie złe rzeczy. Ponieważ to kryminał, więc trup musi być, ale nikt specjalnie nie płacze z tego powodu.
Joanna jest, Alicja jest, Birkerod jest, pan Muldgaard jest, ale czegoś książce brakuje. Chyba miała powtórzyć sukces Wszystko czerwone. Cała paczka spędza czas na jedzeniu i piciu (jedna kawa i herbata po drugiej i ani jednej wzmianki o potrzebie wyjścia do toalety), przestawianiu stołu i plotkowaniu o państwu B. To trochę za mało.
Joanna jest, Alicja jest, Birkerod jest, pan Muldgaard jest, ale czegoś książce brakuje. Chyba miała powtórzyć sukces Wszystko czerwone. Cała paczka spędza czas na jedzeniu i piciu (jedna kawa i herbata po drugiej i ani jednej wzmianki o potrzebie wyjścia do toalety), przestawianiu stołu i plotkowaniu o państwu B. To trochę za mało.
Etykiety:
książki
czwartek, 22 października 2015
O różnicy między małymi chłopcami a dużymi dziewczynkami
H. nie chciał siąść na fotel u fryzjera. Krzyczał, wyrywał się, nie dał się przekonać. Poddaliśmy się. Za karę poszliśmy kupić mu buty.
Etykiety:
dzieci
Subskrybuj:
Posty (Atom)