niedziela, 24 lipca 2016

Anna Dziewit-Meller, Disko

Lekka powieść na bardzo nielekki temat. Lata 90-te ubiegłego wieku, Paweł Kozioł ma około 30 lat i bogatą przeszłość związaną z tańcem oraz krótkim epizodem współpracy z lokalną mafią. Ta ostatnia zakończyła się z chwilą spotkania Pawłowego policzka z mafijnym rozgrzanym żelazkiem, pozostawiając duża bliznę i spartolony przez lekarza implant skóry. Teraz Paweł ma szansę się ustatkować i zupełnie legalnie pracować w szkole jako instruktor tańca w piątej klasie szkoły podstawowej. A Paweł bardzo lubi dzieci. Zwłaszcza dziewczynki na progu dorastania. Paweł mocno angażuje się w życie klasy, a zdając sobie sprawę z własnej słabości zmusza się do romansu z nauczycielką języka angielskiego, by zachować pozory normalności.
Mam tylko wrażenie, że zabrakło ostatniego rozdziału. Akcja urywa się w kulminacyjnym momencie, reszty można się co prawda domyślić, choć potencjał na kolejnych kilka rozdziałów jest.
Ale i tak najlepsze w książce są postacie, i te główne i te drugoplanowe opisane są barwnie, z sympatią i humorem.

wtorek, 17 maja 2016

O poczuciu czasu

Taki trzylatek to ma przerąbane. Świata jeszcze nie rozumie, powie coś, a potem dorośli się śmieją. Choćby z tego:

Po wycieczce do parku dinozaurów:
- Te dinozaury były bardzo stare, nie ruszały się.

Albo w chwili zwierzeń:
- Chłopcy nie lubią dziewczyn. Jak byłem dziewczyną też mnie nikt nie lubił.

wtorek, 8 marca 2016

O śnie spokojnym

H. położony do łóżeczka, gaszę światło, wychodzę. Przypominam sobie, że czegoś zapomniałam, więc wracam do pokoju, nie zapalając światła biorę i wychodzę. Po czym znów sobie przypominam o czymś, ponownie nie zapalając światła wchodzę, zabieram i wychodzę. A tu nagle:
- Mama! Co ty wyprawiasz?! Ja tu śpię!

***

Czy zastanawialiście się, dlaczego kładzie się rodzicom do głów, że rytuały u dziecka są bardzo ważne, trzeba im poddać się, nawet tym dziwnym, ale jeśli dorosły robi coś regularnie i daje mu to poczucie bezpieczeństwa i spokoju, to nazywa się to nałogiem?

sobota, 6 lutego 2016

O jajkach

W każdym opakowaniu jajek Farmio z wolnego wybiegu jest jedno, dokładnie jedno pobrudzone gówienkiem. Przypadek? Jakoś nie mogę wyobrazić sobie stanowiska pracy ,,brudzenie jaj''.

czwartek, 21 stycznia 2016

Homeland, czyli o satysfakcji

Uwaga, w dalszej części otwartym tekstem zdradzę jedną z końcowych scen 5-go sezonu.

A było tak: Rosjanie wywożą Allison z Berlina do Rosji samochodem, czyli jadą przez Polskę. Scena w lesie. Zatrzymuje ich policja. Komentuję:
- O, policja... i to nawet za Szczecina, bo mają rejestrację ZS... ale zaraz, przecież policja ma swoje własne rejestracje...

30 pif-pafów później.

-Ha! Amerykanie teraz dopiero wiedzą, że to fałszywi policjanci, a my wiedzieliśmy od razu.

sobota, 2 stycznia 2016

Joanna Chmielewska, Byczki w pomidorach

Do domku Alicji w Birkerod przybywa cała masa ludzi, w tym bliżej jej nieznani, ale poleceni państwo Buccy. Pani jest bardzo milcząca i swoim milczeniem i staraniem bycia niezauważoną wręcz denerwująca, pan jest natomiast denerwujący wprost i ostentacyjnie. Rychło okazuje się, że to kawał szui, a każdy albo go zna osobiście ze złej strony albo słyszał od innego bliskiego równie złe rzeczy. Ponieważ to kryminał, więc trup musi być, ale nikt specjalnie nie płacze z tego powodu.
Joanna jest, Alicja jest, Birkerod jest, pan Muldgaard jest, ale czegoś książce brakuje. Chyba miała powtórzyć sukces Wszystko czerwone. Cała paczka spędza czas na jedzeniu i piciu (jedna kawa i herbata po drugiej i ani jednej wzmianki o potrzebie wyjścia do toalety), przestawianiu stołu i plotkowaniu o państwu B. To trochę za mało.

czwartek, 22 października 2015

O różnicy między małymi chłopcami a dużymi dziewczynkami

H. nie chciał siąść na fotel u fryzjera. Krzyczał, wyrywał się, nie dał się przekonać. Poddaliśmy się. Za karę poszliśmy kupić mu buty.